O serwisie i o mnie, czyli historia hurghada.pl
Po ukończeniu liceum wiedziałam, co chcę robić. Chciałam pisać i żyć z pisania. I to już. Poszłam na zaoczne studia na wydziale filologii polskiej na UW i jednocześnie do jednego z dzienników ogólnopolskich, gdzie miałam znajomości, więc
wejście było w miarę łatwe.
Zaczęłam szlifować fach dziennikarski. Po dwóch miesiącach pracy, pisząc artykuły dotyczące spraw społecznych, poczułam się na tyle pewnie, aby udać się do dziennika - moich marzeń wtedy - na rozmowę kwalifikacyjną. Zostałam współpracownikiem działu stołecznego. Wciąż pisałam o sprawach społecznych, ale jeździłam też do wykolejonych tramwajów, czy dziur na drogach zgłaszanych przez mieszkańców miasta.
Były też inne wydarzenia, najfajniejsze dla młodej studentki tj. różne imprezy, czasami wśród znanych ludzi ze świata polityki, showbiznesu czy sportu. Praca dla totalnego zapaleńca - takiego jak ja - od 10 rano często do północy, albo i dłużej, za wynagrodzenie w postaci
wierszówki , które - niestety - nie pokrywało nawet kosztów studiów.

Dziennik ma duże ograniczenia, jeżeli chodzi o długość publikowanych tekstów. Zaczęłam więc podrzucać moje dłuższe artykuły do znanych tygodników, miesięczników i redakcji RTV, gdzie były publikowane. W sumie było to około dziesięciu powszechnie znanych tytułów. Najdłużej i najowocniej współpracowałam z tygodnikiem
The Warsaw Voice. Podejmowałam w moich artykułach temat najbardziej mi bliski - społeczny. Napisałam też kilka kilka materiałów sportowych, w tym wywiad z Mateuszem Kusznierewiczem o miłości do żeglarstwa i śp. Januszem Wójcikiem o nastrojach przed eliminacjami do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1998 roku.
Tak się rozkręciłam, że dostałam propozycję pracy na stanowisku sekretarza redakcji w miesięczniku
Przewodnik Budowlany. Z perspektywy czasu wiem teraz, że był to jeden z najważniejszych i przełomowych wydarzeń w moim życiu, które zaowocowały w przyszłości powstaniem tego serwisu - hurghada.pl.
Moi pracodawcy - dyrektor generalny i redaktor naczelna - byli parą, których pasjonowały dalekie podróże na motorach. Odpowiedzialność za cały skład magazynu przypadła więc mnie. Musiałam nauczyć się wszystkiego, w tym obsługi programów graficznych.

Kierunek - Hurghada
Kolejnym przełomem był wyjazd wakacyjny do Egiptu w 2000 roku. Zakochałam się w Hurghadzie i przypomniałam sobie, że od zawsze marzyłam o życiu nad wodą i pod palmami.
Niemożliwe stało się być bardzo możliwe.
Papas Group (założyciele Papas Bar i Papas Beach) poszukiwali wtedy grafika komputerowego, który zająłby się edycją 80-ciu stron miesięcznika dla turystów Traveler (później Red Sea Guide) . Dotychczasowy grafik wracał do swojego domu w Niemczech. Pojawiłam się ja:)

Wróciłam z wakacji, pozałatwiałam swoje sprawy i trzy miesiące później przeniosłam się tu na stałe.
Tak samo, jak w przypadku moich polskich szefów, ci też byli zajęci swoimi sprawami - prowadzeniem kilku barów i klubu nocnego - miałam więc mnóstwo przestrzeni i samodzielnie pracowałam nad layoutem, tekstami, powierzchnią reklamową i przygotowaniem do druku.

Dwa lata później inna firma wykupiła
Traveler, a ja mając już kontakty wśród reklamodawców wykonywałam drobne zlecenia freelancerskie tj. ulotki, loga, menu dla hoteli i restauracji (Marriott, InterContinental, Grand Resort, Mahmya, Calypso) .
Mój ówczesny partner życiowy otwierał w tym czasie bar w Hurghadzie, a ja włączyłam się w ten projekt całym sercem. Nadałam lokalowi nazwę po ulubionej knajpie w Warszawie przy ulicy Brackiej -
Bonanza, ale charakter, styl i logo stworzyłam już po swojemu.

Wszystko układało się cudownie, ale wciąż jednej rzeczy mi brakowało: posiadania czegoś zupełnie swojego, które dawałoby poczucie stabilizacji. Tęskniłam też za pisaniem - po polsku. Nie wiem czy to szczęście, czy umiejętność wykorzystania okazji, czy wszystko razem wzięte. Pojawiło się to
coś i nastąpił kolejny przełom w moim życiu.

Narodziny hurghada.pl
Moja koleżanka wybiera się do Hurghady na wakacje. Ma wiele pytań i wątpliwości, pomożesz? - napisał do mnie przed wakacjami 2003 przyjaciel z Polski. To był mój trzeci rok pobytu w Hurghadzie, więc informacje o Egipcie jako takie już miałam.
Razem z koleżanką wyprodukowałyśmy wiele stron e-maili, ona z pytaniami, ja z odpowiedziami. Szkoda, żeby tyle informacji się zmarnowało. Wszystko zostało więc skopiowane i poukładane na nowo utworzonej stronie internetowej, na bezpłatnym serwerze:
hurghada.republika.pl .

Strona w błyskawicznym tempie zyskała popularność, już w ciągu pierwszego miesiąca odwiedziło ją prawie 2.000 gości, a nie dodałam jeszcze adresu do katalogów i wyszukiwarek.
Dalszy rozwój serwis zawdzięcza Wam, którzy pytaliście i pomagaliście w jego tworzeniu. Po trzech miesiącach strona doczekała się własnych zysków: egipskie lokalne biuro podróży wynajęło podstronę z wycieczkami fakultytawnymi. Wykupiłam wtedy domeny:
hurghada.pl i hurgada.pl .

Bonanza i hurghada.pl , co było do przewidzenia, wspierały się wzajemnie. Razem przecież stawiały pierwsze kroki, co prawda w dwóch różnych - ale równoległych - światach i na dodatek, pod koniec dnia, pod tym samym dachem:).
Bonanza zyskała miano najlepszego baru w Hurghadzie i rzeczywiście, obiektywnie naprawdę nim była, a hurghada.pl wiodła prym wśród polskich turystów.

Jako administratorka, to ja odpowiadałam za całokształt działalności całego serwisu. Do mnie też zgłaszali się turyści zadowoleni lub nie z usług reklamowanych na stronie. Zgłaszali się też ci, którzy te usługi chcieli świadczyć. I tak, od lutego 2005 roku, serwis
hurghada.pl rozpoczął własną działalność gospodarczą.
Otrzymałam numer rejestracyjny Agencji Informacji i Rozwoju
Gia (General Information Agency). Agencja jest wciąż zarejestrowana w Egyptian Chamber of Commerce pod numerem 26773. Posiadam 98 procent firmy, pozostełe 2 procenty należą do mojego partnera Anglika, który miał również swoją, dobrze prosperującą firmę inwestycyjną w Egipcie w tym czasie.

Bonanza
została wyburzona w 2006 roku wraz z hotelem Waves (zaraz obok hotelu Sea Gull w Sakalli), na którego terenie się znajdowała - do tej pory poza wielkimi planami nic tam nie ma...

Plagi Rewolucji Egipskiej 2011
Hurghada.pl szła nieustannie naprzód. Aż do stycznia 2011 i Rewolucji w Egipcie. Statystyki na stronie przestały działać, jakby ktoś wyciągnął baterię z tego mechanizmu. Nie było dla kogo pracować, nie było po co i hurghada.pl zarosła bluszczem.
Kiedy już mechanizm podjął jakąś formę odrodzenia, okazało się, że serwer i domeny, na którym parkowała
hurghada.pl zostały, ot tak, po prostu sprzedane przez onet.pl do nazwa.pl bez żadnego ostrzeżenia.
Strona od strony technicznej rozsypała się na kawałki - inny serwer, inne narzędzia pracy, inne warunki. Brak turystów też nie potęgował chęci do walki o wskrzeszenie serwisu do życia. Stali, wierni Klienci zgłaszali się spoza strony internetowej. A ja zajęłam się moimi innymi pasjami - grą na gitarze, pisaniem tekstów do utworów muzycznych, gotowaniem, ogrodnictwem, wyruszaniem w morze i przy okazji wędkowaniem. I tak do 2017. Od teraz wracam z
hurghada.pl na dobre!

Dziś i pojutrze
Kupiłam program do tworzenia stron internetowych
RocketCake (rewalacyjny!), przeniosłam się na inny serwer (linuxpl.com - póki co, polecam). Usunęłam statystyki stat4u, które generowały tylko denerwujące reklamy pop-up. Dostęp do statystyk był wyłącznie dla mnie, a pop-ups dla odwiedzających. Uznałam, że lepiej będzie się ich pozbyć.
Na bieżąco chcę uzupełniać informacje i dodawać zdjęcia na stronie. Czas pokaże, jak
hurghada.pl się rozwinie tym razem.
Będę wdzięczna za wszelkie informacje dotyczące ewentualnych błędów w serwisie i propozycji co ulepszyć, co dodać.
Życzę miłego pobytu na stronach serwisu
hurghada.pl, ale przede wszystkim super udanych wakacji w Hurghadzie!
Agnieszka Pikulska
Copyright © 2003-2018 Serwis hurghada.pl